Całą noc śnił mi się Harry. Przecież nie mogłam się w nim zakochać, tak jak miliony jego fanek!
Najgorsze było to, że podobał mi się ten sen. A tego Susan już by na pewno nie wybaczyła.
***
Od razu po obudzeniu natychmiast ubrałam się. Gdy chowałam do szafy sukienkę z wczorajszego koncertu wypadła z niej karteczka. Ta karteczka - od Harry'ego.
Wreszcie miałam okazję zobaczyć, co na niej pisze.
,, Śliczna jesteś. Chciałbym się
z Tobą spotkać Hyde Parku
jutro o 18.00. HS. ''
Kiedy on zdążył to napisać? I jak w ogóle mógł pomyśleć, że ja przyjdę?
Gdyby Susan się dowiedziała... Byłoby po mnie... Po naszej przyjaźni...
Nagle wpadł mi do głowy pewien pomysł. Zadzwoniłam do Ransom, specjalnie nie z mojego telefonu tylko domowego.
- Halo? - Usłyszałam jej głos.
- To ja Shopie. Proszę nie rozłączaj się. Chcę z tobą pogadać. O Harrym. - Poprosiłam.
- Co?
- Dostałam od niego karteczkę. Chce się ze mną spotkać dziś o osiemnastej w Hyde Parku. Nie chciałabyś pójść ze mną...? - Spytałam, ale wiedziałam że się zgodzi i przestanie się gniewać.
- Jesteś pewna, że to od Harry'ego?... I że chcesz pójść tam ze mną?... - Chciała się upewnić.
- Tak, jestem pewna.
- Dobra. Będę na ciebie czekała o siedemnastej przed twoim domem.
- OK. To do zobaczyska.
- Nara.
Wiedziałam, że tak będzie. Susan była ,, łatwa w obsłudze '' . Gdy robiło się to co jest jej na rękę od razu się zgadzała i cię lubiła. Z początku mi to przeszkadzało, ale teraz już się przyzwyczaiłam.
Ważne, że już wszystko jest OK.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz